Forum -> dysleksja
| Tytuł: | dysleksja |
| Autor: | kola 24.5.2010, 11:28 |
| Mam dwójkę dzieci z dysleksją. Ale poza orzeczeniem poradni nie spotkałam się z nawet propozycją jakiejkolwiek pomocy ( nie mówiąc o leczeniu). Teraz dzieci są na studiach. Jest im ciężko, bo na uczelniach nikogo nie obchodzi orzeczenie z poradni, a co dopiero mówić o ich respektowaniu! | |
| Tytuł: | dysleksja |
| Autor: | lilka 24.5.2010, 11:29 |
| Trzeba było się o tę pomoc dobijać, zamiast na nią czekać. Też mam dwoje dzieci z dysleksją, też już na studiach. W poradni też dostały jedynie opinie. Ale ja te opinie zaniosłam do szkoły, rozmawiałam ze wszystkimi nauczycielami, spotkałam sie z pedagogiem szkolnym i prawie że wymusiłam współpracę (z niektórymi, bo z większością nie bylo problemów). Wróciłam też do poradni i tam otrzymałam propozycje ćwiczeń, kupiłam zeszyty, które moje dzieci pod kierunkiem nauczycieli w szkole przez lata wypełniały. "Na uczelniech nikogo nie obchodzi, że ktoś ma dysleksję" - i słusznie, bo dysleksję likwiduje się w podstawówce, może w gimnazjum. Już w przeszkolu można pracować, by ewentualna dysleksja miała mniejszy zasięg, bo do wyłapania są symptomy, że może wystąpić... W liceum można chyba tylko utrwalać zasady (jeśli dzieci mają problemy z ortografią), w tym czasie dyslektyk powinien miec wyrównane lub skompensowane wszystkie braki, jakie miał - powinien się już nauczyć jak sobie radzić z tymi objawami, które mu jeszcze zostały. Studia to nie jest czas na terapię! Na studia przyjmują dojrzałych ludzi, którzy albo sobie z tymi studiami poradzą, albo nie. Obowiązku bycia magistrem w Polsce nie ma. Ps. Uważaj na wnuki - dysleksja lubi się powtarzać w rodzinie. | |
| Tytuł: | dysleksja |
| Autor: | Joanna 31.8.2010, 12:43 |
| Uczę szybkiego czytania, pracuję z dziećmi dyslektycznymi i mam świetne efekty. Jednek co jakiś czas matka, po zajęciach, na których dziecko miało duży postęp, dzwoni i mówi, że z dalszej części rezygnuje, bo pani psycholog powiedziała, że to za wcześnie i że tak się z dzieckiem nie pracuje. Najdłuższy czas \"wyciągania\" dziecka z kłopotów to 5 miesięcy (dziecko wcześniej było 3 lata pod opieka poradni, ale nie umiało czytać ze zrozumieniem nawet prostych tekstów, po pracy zgodnie z moimi wskazówkami czyta z pełnym zrozumieniem, szybko). Mama tego dziecka kazdej mamie, któz pyta, opowiada całą historię. Myślicie, że to działa? Może czasem. Mam wrażenie, że niektóre mamy wolą mieć dziecko z dysleksją niż sobie poradzić z problemem. | |
